Turkish Express.

 

Turkish Express.
Istanbul, Turcja.

 

Wciąż krążę wokół naszej ostatniej dalszej podróży do Japonii. Ostatnio wspomniałem o Budapeszcie, który odwiedziliśmy dwukrotnie, w drodze do jak i z powrotem. Dziś przy okazji skanowania negatywów czas na przypomnienie sobie Stambułu, w którym zatrzymaliśmy się na niecałą dobę w drodzę powrotnej z kraju kwitnącej wiśni.

 

Wspomnień ze Stambułu mam wobec tego niewiele i, niestety, nie wszystkie należą do najlepszych. Wystarczy gdy wspomnę, że w wyniku drobnego nieporozumienia na słynnym Grand Bazaar mówiący po polsku Turek groził nam wbiciem kosy a 5 dni później na lotnisku, na którym spędziliśmy łącznie ładne kilka godzin miał miejsce atak terrorystyczny w wyniku którego zginęło 45 osób a ponad 200 zostało rannych.
Było też jednak i kilka miłych momentów – w zaledwie kilka godzin zdążyliśmy przespacerować przez parę interesujących dzielnic, odwiedzić Hagia Sophię i przepłynąć przez Bosfor. Wniosek – Istanbul, czyli dawny Konstantynopol, jest przepięknym miastem, któremu powinno się poświęcić znacznie więcej czasu. Chodząc jego ulicami odnosi się jednak wrażenie, że jego mieszkańcy mają problemy z własną tożsamością, co potwierdzają ostatnie nagłówki gazet. Życie na granicy Azji i Europy musi być skomplikowane, ale podobno wszystkie granice tkwią jedynie w naszych głowach. Może coś w tym jest.

 

 

Fot. Kordian Handzlik
Pentax LX + Kodak Ektar 100

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *