Giewont.

 

Giewont.
Zakopane, Polska.

 

Zgodnie z daną sobie obietnicą postanowiliśmy jeździć w góry ilekroć pojawimy się w Polsce. Ostatnia taka okazja nadarzyła się w kwietniu zeszłego roku i choć plany mieliśmy dużo bardziej ambitne, koniec końców padło na Giewont, gdyż zwyczajnie brakło nam czasu na realizację jakiegoś dłuższego wejścia.

O wschodzie słońca zapakowaliśmy się wraz z Lipkami, czyli Dorotą i Andrzejem do ich samochodu i wyruszyliśmy w drogę do Zakopanego. Ulubiony masyw turystów w klapkach był o tej porze niemal całkiem wyludniony, dzięki czemu szczyt zdobyliśmy szybko i sprawnie i już popołudniu każde z nas mogło oddać się swoim przyziemnym sprawom w Krakowie.
Choć było intensywnie (dla Lipków była to część przygotowań przed trekkingiem w Nepalu, na który początkowo mieliśmy się zabrać i my) to krótko i mam nadzieję, że następnym razem zorganizujemy w końcu wejście na Rysy odwiedzając też ich słowacką stronę.

 

 

Fot. Kordian Handzlik
Pentax LX + Ilford Delta 400 (Kodak D-76)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *