Down in Mexico.

 

„Down in Mexico.”
Ciudad de Mexico, Meksyk.

 

 

Nim trafiliśmy do Gwatemali spędziliśmy w Mexico City niemal całą dobę. Tuż przed powrotem do Europy kolejne kilka rozplanowanych do ostatniej minuty godzin. Zdecydowanie za mało by móc snuć emocjonujące opowieści ale też wystarczająco dużo by rozkochać się w tostadach i tacosach, zwiedzić centrum gigantycznego miasta a nawet zostać okradzionym z telefonu.

 

 

Przez 10 lat odwiedziliśmy wspólnie 31 państw, podróżując zawsze lokalnymi środkami transportu, szlajając nocami po niekiedy na prawdę szemranych dzielnicach oraz nocując bardzo często w miejscach, których nigdy nie uda mi się wymazać z pamięci. I choć przez te 10 lat kilka razy zdażyło mi się coś mniej lub bardziej cennego zgubić, ofiarą kieszonkowców padłem tylko raz i to właśnie tu, w Ciudad de Mexico.

 

 

Absolutnie nie narzekam, bo każda lekcja ma sens. Równie dobrze mogliśmy przecież zginąć lub zostać porwani (taka w końcu obiegowa opinia krąży o Mexico City) a jednak żadna z tych rzeczy się nie stała. Mieliśmy za to przyjemność ujrzeć przygotowania do Dnia Zmarłych, odwiedzić jedno z największych targowisk meksykańskiego rękodzieła (La Ciudadela) a także, ostatniego dnia, wstąpić do muzeum Fridy Kahlo mieszczącego się w jej błękitnym domu. Nie śmiałbym prosić o więcej przez kilkanaście godzin w tym fascynującym mieście.
Proszę jedynie o rychły powrót w te strony!

 

 

Fot. Kordian Handzlik
Pentax LX + Fuji Superia X-Tra 200

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *